NOWOCZESNA
W DOMU

Dbając o dom dbać o środowisko?

Znam to świetnie od kuchni!

Kärcher FC5 - mop elektryczny. Czy warto?

Kärcher FC5 - mop elektryczny. Czy warto?
Uwielbiam mieć czyste podłogi, ale nie przepadam za częstym ich myciem. Szorowaniem zabrudzeń, które mocno przywarły do podłogi i trzeba użyć wiele sił by wreszcie zdrapać zaschniętą, wielokrotnie zdeptaną plamę. Zwłaszcza w kuchni, gdzie co i rusz coś kapnie, chlapnie i zaschnie.

Z pomocą przyszedł mi w ostatnich tygodniach Kärcher FC5. Urządzenie przypominające odkurzacz z „amerykańskich” filmów, ale jest najwydajniejszym mopem jaki dotąd miałam. Jest to też sprzęt najwyższego kalibru, głównie za sprawą wagi. Niewątpliwie nie jest lekki i najsprawniej działa w męskich rękach. Na szczęście dzięki temu jak sprytnie pracuje po włączeniu, kobiety nie nabawią się ani bólu rąk, ani bólu pleców. Jest solidny i to po prostu czuć. Uruchomiony, za sprawą wałków czyszczących, sprytnie gna do przodu, a my przyciągamy go jedynie do siebie i wskazujemy obszar mycia. Ciężko to sobie wyobrazić, ale trudno nie pokochać od pierwszego użycia.

FC5 do prawidłowego działania potrzebuje odrobiny wody, którą wlewamy do przedniego pojemnika. Jeśli chcemy możemy dodać płynu czyszczącego lub olejku zapachowego i napełnić nasz dom ulubionym aromatem. Mechanizm tego elektrycznego mopa przepuszcza odpowiednią ilość wody do wałków, które zbierają brud i zasysają wszystkie nieczystości do drugiej komory. Bardzo podoba mi się ta higiena pracy. Gdy drugi pojemnik jest pełen, po prostu wylewam wszystkie brudy. Każdy ruch pozostawia cieniuteńką wilgotną warstwę na czyszczonej powierzchni, dzięki czemu podłogi błyskawicznie wysychają.

Bardzo przypadła mi do gustu jego stacja dokująca. Może to odrobinę za duże słowo, ale stojak na który odkładamy mop jest bardzo praktyczny i stabilny, a do tego również niezwykle mobilny co ułatwia sprzątanie nawet dużego domu. Na plus również długi kabel, dzięki czemu nie trzeba co chwilę zmieniać gniazdka.

W moim przypadku świetnie sprawdził się na płytkach w kuchni, łazience, balkonie oraz panelach podłogowych i drewnianym parkiecie. Dzięki temu, że mam go pod ręką, FC5 od pierwszego użycia został stałym mieszkańcem naszego domu.

Autor: Blogerka Niebałaganka