ZŁOTA
RĄCZKA

Wielkie sprzątanie po remoncie czy małe po majsterkowaniu?

Znam to od A do Z!

Odkurzacz piorący w domu - test Kärcher SE 5.100

Odkurzacz piorący w domu - test Kärcher SE 5.100
Za każdym razem kiedy przychodzi mi klęczeć ze szczotką podczas ręcznego prania dywanów lub po raz kolejny wyciskać mop przy myciu podłogi, zastanawiam się czy nie dałoby się jakoś tych czynności uprościć. Sprawić by nie trzeba było wkładać tyle sił w oczyszczanie wykładzin, obić mebli czy po prostu podłóg. Intensywny test odkurzacza piorącego Kärcher SE 5.100 dał mi kilka odpowiedzi.

Odkurzacz piorący łączy cechy konwencjonalnego odkurzacza workowego z urządzeniem do mycia powierzchni płaskich oraz prania wszelkiego rodzaju dywanów i wykładzin. W pudełku z odkurzaczem otrzymujemy urządzenie, kilka typowych ssawek odkurzających, końcówkę do prania, wąż, specjalne wiadra i rurki doprowadzające wodę i odprowadzające brud. To taki kombajn, ale mnie strasznie zainteresowała jego główna funkcja - pranie!

Specjalnie do celów testu zabrudziłam dywan dwiema garściami świeżego błota i rozgniotłam je po powierzchni dywanu. Napełniłam wiadra wodą oraz płynem czyszczącym i umieściłam w odkurzaczu. Włączyłam i zobaczcie sami, wystarczyło dosłownie kilka ruchów by oczyścić dywan z nieczystości. Różnicę między wypranym i brudnym fragmentem widać gołym okiem.

Przyznam szczerze, że początkowo efekt nie był dla mnie spektakularny, ale po całkowitym wyschnięciu dywanu naprawdę robi wrażenie. Jednocześnie obyło się bez rękawic, gąbek czy szczotek co jest dla mnie dużym plusem. Odkurzacz działa podobnie jak ten konwencjonalny, ma jednak specjalny spust przy uchwycie, gdy naciśniemy, przez dyszę popłynie przygotowana przez nas woda z środkiem czyszczącym. Ssawka odprowadzi wodę razem z brudem i oczyści powierzchnię.

Ciekawe doznania pojawiają się podczas mycia podłóg. To nie jest to samo co bieganie z mopem. Z pomocą odkurzacza piorącego SE 5.100 oczyściłam kilka naprawdę uciążliwych smug z podłogi, jednocześnie nie wymagało to siły jak zwykle bywa przy używaniu mopa. Wyglądało to bardziej jak pozbywanie się uciążliwego brudu z dywanu, zupełnie jak podczas odkurzania, w którym trzeba zrobić kilka ruchów ekstra by uzyskać czystą powierzchnię. Bardzo trudno to jednoznacznie określić, bo to takie odkurzanie mokrej podłogi i mimo braku poczucia, że coś myjemy trudno powiedzieć, że nie ma efektów. Są i to jak najbardziej satysfakcjonujące.

Początkowo wydawało mi się, że należy cały czas trzymać spust wody (można go zblokować by dostarczać wodę w sposób ciągły), jednak szybko okazało się, że najlepsze efekty uzyskuje się dozując płyn w zależności od czyszczonej powierzchni i poziomu zabrudzeń.

Sprawdziłam również możliwość oczyszczenia mebli pokrytych tekstylnymi materiałami. Powiedziałabym, że ze swoimi podstawowymi akcesoriami odkurzacz dobrze odświeża sofy i fotele, ale do starych zapomnianych plam potrzebny byłby mocniejszy środek czyszczący, albo inna ssawka, może dla wygody odrobinę mniejsza.

Mimo, że mieszkam teraz w dużym domu to zaskoczyła mnie wielkość urządzenia. To największy odkurzacz z jakim miałam do czynienia w swoim życiu. Wiem, że są większe sprzęty, ale z tak dużego odkurzacza korzystałam pierwszy raz. Dopóki poruszamy się po jednym poziomie to jego zwrotność i lekkość prowadzenia jest super, jeśli jednak miałabym go przenieść między piętrami to wołałabym do pomocy męża.

Z pewnością do plusów można zaliczyć fakt, że wszystkie węże i akcesoria można „przypiąć do odkurzacza” co sprawia, że sprzęt czeka na użycie gotów na każdą okazję niczym wóz strażacki. Moim zdaniem to solidny sprzęt do mieszkań i domów o dużej powierzchni.

Autor: Blogerka Niebałaganka